Filip Kubica na World Wingsuit League 2025

Czy jedno marzenie sportowe można spełnić dwa razy? Jak się bardzo chce to można – jak mawiał klasyk.


2024 rok przyniósł dla mnie pierwsza kwalifikacje na mistrozstwa świata w chinach. Duży cel dla mnie, szególnie ze reprezentacja polski na takich zawodach miała miejsce tych raz w 2017 roku. Ale do meritum. 2025 rok, sporo treningu więcej pewnośc siebie, mniej zatrucia pokarmowego. – Taki był plan. Do tego doszło: Top 10 w kategorii speed i top8 w precyzji. Z takimi założeniami jechałem. Ze względu na moje perypetie kombinezonowe wiedziałem że speed może się nie udać i trzeba będzie to wziąć na klate i powalczyć o kwalifikacje w nastepnym roku.

ZDJECIE wwl2024

Chiny pod względem wingsuitów to inny świat. Jeśli w europie jesteś często dzikusem mającym skrzydła, tam jest gwiazdą i to taką na miano jakiś telewizyjnych osobistości. Czy to dobrze? Nie wiem, nie mnie oceniać, ja mam swój świat i słuchawki w uszach a wszystkie benefity bycia zawodnikiem ogladam z dystansem. Nalezy pamietac ze jeśli ludzie się tym ciesza i mozemy dać im rozrywkę to super, zawsze jak jest widownia to sport i rywalizacja staje się pełniejsza. Moją misją numer jeden którą raz lepiej a raz gorzej realizuje to chęć czynienia w wingsuit base jumpingu sportu w kontekście atletycznym. Wiec cieszę sie razem z Chińczykami że kolejne dni spędzimy na wysokich emocjach.

Wiedziałem juz jak wygladają pierwsze dni na tych zawodach, więc czułem się troche pewniej niż rok wcześniej. Pierwszy jest na briefingi a tych jest sporo. Przelewaja się powoli pomiędzy jetlagiem a kolejną kawą. (zastąpić herbatą). Brifingi – To zawsze odróżna profesjonalne zawody od amatorskich. Birefuje sie wszystko co można zbriefować bo linie lotu sa wymagające. Wymagający jest sam ich przelot, a potem dochodzą emocję, presja – choć tu zaelży od zawodnika, różne, często inne warunki meteo. Jak działa mózg podczas takich zawodów to temat na osobny wpis i pomimo że nie mam tutaj wiedzy specjalistycznej, to napisze jak to wyglada u mnie – ale teraz żeby nie odleciec za daleko.

Pierwsze przeloty są zapoznawcze. Zazwyczaj są dwa. Kazdy troche inaczej je wykorzystuje, niektórzy sprawdzją linie, inni skupiają się na lądowaniu itd. Ja zazwyczaj wyznaczam sobie punkty referencyjne w których chce być na odpowiedniej wysokosći. Prędkość jest na tę chwule drugorzędna – jeśli referancja bedzie dobra, na nastepnym treningowym locie bede mogl przyspieszyć.

Wiem że będzie jeden lot treningowy zamiast dwóch. Nienajlepiej, ale staram się ten czas wykorzytać na wizualizacje. Staram się ogarnać chinskie mapy terenowe aby latwiej bylo wyznaczyc dobre punkty referencyjne. Plus tych zawodów jest taki, że oprócz bycia dzikiem musisz też być dojrzałym pilotem. A to znaczy że wszyscy sobie pomagają, wymieniaja sie doswiadczeniem ktore mozne, i zazwyczaj wsplywa na poziom bezpieczenstwa zawodow. Rozmowy podczas weather holdow daja lepszy obraz sytuiacji z teorii – przynajmniej tyle.